Znowu dokonałam zakupu w moim ukochanym sklepie.
House of cotton zawsze przyprawia mnie od drżenie rąk i serca i o pustki w portfelu ;-)
Na paseczki chorowałam już długo, więc zrobiłam sobie prezent :-) Będe z nich szyła coś dla siebie i dwójki moich przyjaciół :-) Czerwone groszki kupiłam, bo mam w domu czerwoną gładką bawełne :-)
A fiolety na torbe urodzinową dla przyjaciela :-)
Torba kolorze śliwki, z literą Ł jak Łukasz :-) Bardzo się spodobała i juz jest noszona :-)
Powstała także torba w groszki jasnofioletowe na zamówienie :-)
Nadal szyje mój wielki projekt a w międzyczasie drobiazgi. Teraz planuje worek na kapcie dla starszaka, który rozpoczyna przygode ze szkołą..Jest to dla mnie wielkie przeżycia...Młodszy jeszcze zostaje w domu ze względu na astme. Może uda mi sie go raz w tygodniu dać do prywatnego przedszkola, zobaczymy.
Państwowe są za daleko a on przez astme łapie każde przeziębienie. Szczególnie zimą ,bo latem nie choruje prawie wcale.
Lato się kończy, zaczyna jesień...Przygotowałam paczke na wymianke dla pary z Letniej Wymianki u Karolci i zapisałam się na Jesienną Wymianka.
Zobaczymy cóż mi z tego wyjdzie ;-)