"W szyciu nie chodzi wcale o perfekcję.Szyjemy wyłącznie z miłości(...)Ręczne szycie nigdy nie jest idealne.Wykonują je ludzie, a nie maszyny"
"Lato w Zatoce Aniołów" Barbara Freethy

Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o nas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o nas. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2013

BPD - być mną nie jest tak różowo.....

Ty depresja?? NIEMOŻLIWE!!!  Przecież jesteś taka uśmiechnięta i radosna.
Zaczeło się od nieszczęśliwej miłości i załamania...Najprościej było powiedzieć "depresja" dać leki i pozbyć się "problemu"....Tułaczka od lekarza do lekarza, szpitale i ciągła walka o "normalność"...Albo o to co inni za nią uważają..Wieczna nienawiść do siebie, huśtawka nastrojów i ból taki, że aż zatyka...Okresy wyciszenia i względnego szczęścia i spokoju...Krótkie..A potem wszystko ze zdwojoną siłą powracało i odbierało siły...Nikt kto nie przeżył bólu duszy nie ma pojęcia jaki to ból...Dławiący, palący...i strach...Wielki strach o wszystko....I ciagle "depresja, te leki pomogą"...nie pomagały albo na moment. Czułam się jak w klatce ze szkła..Widziałam wszystko ale nie mogłam niczego dotknąć...Okresy stępienia uczuć były chyba najlepsze. I śmiech i łzy, na zmiane....Radość bez granic i czarny dół często w ciągu jednego dnia....Strach przed odrzuceniem i jednoczesne garnięcie się do ludzi...I z tego strachu odtrącanie ich....Nieme wołanie o pomoc, którego nie słyszy nikt bo strach, że usłyszy i odtrąci jest większy......12,5 roku walki...Życia z cieniem...Upadałam i podnosiłam się..Szłam do przodu choć chciałam umrzeć...Odkąd pojawiły się dzieci było i jest dla kogo walczyć...Często wstaje tylko dla nich..Gdyby nie było ich już dawno nie byłoby mnie...Płacz, że nie chce i nie moge być samolubna...Nie wiecie nawet ile razy chciałam być tchórzem, chciałam samolubnie skończyć swoje życie...12,5 roku........A tak właściwie 10 z diagnozą "depresja"....
I jedna wizyta u lekarki...Jedynej mądrej, która stwierdziła tylko "
Osobowość chwiejna emocjonalnie typu borderline"
Nie umiałam się z tym pogodzić...Płakałam, krzyczałam, tak bardzo nie chciałam być sobą...Tak bardzo chciałam przestać istnieć...Ale potem walka stała się troche łatwiejsza...Wiedziałam z czym i jak walczyć i chciałam to robić...Kiedy spadałam na samo dno trzymałam się myśli, że już przez to przeszłam, że dałam rade, że dam teraz...Poznałam swoje ciało...Wiedziałam kiedy to, że kręci mi się w głowie to nie anemia a nawrót...Nadal to wiem...Ale nadal czuje ból i strach...Najbardziej boje się stracić tych, którzy są blisko mnie...Bo ze mną nie jest łatwo...Czasem mam ochote zostawić sama siebie...Teraz potrafie powiedzieć "sorry, wiem, że jestem nieznośna wybaczcie, zaraz mi przejdzie". Potrafie wyczuc kiedy przesadzam i wyjść, odetchnąć...Panuje lepiej nad tym co czuje, potrafie tego nie okazywać, wiem, że to nie jest prawdą...Logicznie analizuje...Ale nie potrafie nie czuć..Palącego strachu przed samotnością, przed odrzuceniem...Każda zmiana w moim życiu, nowa znajomość to dla mnie rewolucja...Wiele mnie kosztuje, żeby tej osoby nie przytłoczyć i nie wystraszyć...Zawsze się, boje, że jednak to robie i często wydaje się oschła....Mało uczuciowa....A we mnie jest miliardy uczuć...Miliardy odcieni miłości......Jest ich tak wiele, że  przytłaczają mnie samą i często nie wiem kim jestem...Gdzie jestem...Co mam robić...Wycofuje się kiedy powinnam iść do przodu.......Nawet teraz nie umiem przekazać co się we mnie dzieje...
Znowu przyszedł dół...Nie mam juz siły, żeby udawać, że jest OK....nie mam już siły, żeby walczyć...nie mam siły....nawet już nie wołam o pomoc......Śpie i tylko śpie....
Moja terapeutka mówi "Trzyma się pani naprawde świetnie", w portfelu recepty, zaraz je wykupie...
Na powierzchni trzyma mnie tylko świadomość, że są dzieci i, że nie takie doły zakopywałam...
Ale jestem taka zmęczona...Tak bardzo zmęczona....Tak bardzo zmęczona tym, że nie jestem sobą.... Nie lubie tej dziewczyny w lustrze...Ale wstane...jak zawsze wstane...Tak jak wstaje co rano i uśmiecham się, choć w środku mam dziure....Jutro, za tydzień, za dwa będzie lepiej...Przejdzie...A potwm wróci....Znowu wróci....A ja znowu dam rade...Bo musze...Bo innej drogi nie ma....
A to w jakim piekle jestem opisał jeden z borderów....
Raport z BPD Central (strony poświęconej osobowości borderline) cytuje wypowiedź osoby dotkniętej tą chorobą: „Mieć osobowość borderline to jakby znajdować się w piekle. Nic dodać, nic ująć. Ból, gniew, zagubienie. Nigdy nie wiem, jak będę się czuć za chwilę. Poczucie skrzywdzenia, bo krzywdzę tych, których kocham. Poczucie niezrozumienia. Wszystko analizuję. Nic nie daje mi przyjemności. Raz na jakiś czas czuję się “za bardzo szczęśliwy” a po chwili czuję niepokój z tego powodu. Później zaleczam to alkoholem. Następnie – samookaleczam się. Później mam wyrzuty sumienia z tego powodu. Chcę umrzeć, ale nie jestem w stanie tego zrobić, ponieważ czuję się za bardzo winny w stosunku do tych, których zraniłem, a później czuję z tego powodu złość, więc tnę się lub przedawkowuję leki, aby wszystkie te uczucia odeszły. Stres!” -
http://www.psychologia.edu.pl/czytelnia/135-zdrowie-i-choroba/1499-zaburzenia-osobowosci-z-pogranicza-borderline-joanna-krawczyk.html
Czytajac to uświadomiłam sobie jak bardzo się zmieniłam...Na dobre ale...ale zawsze jest "ale".............

środa, 7 sierpnia 2013

Letnia Akademia Szycia

Poziom III się kończy a ja jeszcze nie pokazałam poduszki z II. Ale czas leci nieubłaganie a ja ostatnio złapałam paskudną angine, jeszcze do końca nie jestem zdrowa. Mały spacerek i już słabne. Dobrze, że dzieci mają podwórze pod domem :-)
Poduszka najzwyklejsza ale zaćmienie mnie dopadło jak ją szyłam..;-)


niedziela, 28 lipca 2013

Lato, lato

Upał..Żar się z nieba leje...Powietrze stoi w miejscu...A ja doceniam moją 'wieś'. Bo w sumie to miasto ale już wieś ;-)
Dzieci mają basen, ja leżak. A jak upał przekracza granice to chowamy się w domu.
A jak trzeba pracować to i na dworze się da :-)



wtorek, 2 lipca 2013

Powrót Marnotrawnej

Wieki mnie nie było. Ale wszystko przez przeprowadzke. Tydzień siedziałam na kartonach, a wcześciem miałam rajzefiber jak się patrzy ;-)
No ale przeprowadzka się udała, Starszak już po dworze domowym biega, co było gdzie rozpakowane, reszta w oczy się nie rzuca ;-)
Maszyna na stoliku stoi, krzesło przy niej jest, okolica piękna, do miasta 15 minut autobusem.
Środek Śląska a wieś.



















czwartek, 9 maja 2013

Koszmaro - Odstraszacze :-)

Lolo jak wiadomo ma adhd. W związku z czym ma koszmary bardziej nasilone ,niż inne dzieci z jego wieku. Młody czasami boi się zasnąć. Więc obiecałam mu, że udzyje mu Odstraszacza Koszmarów.
Sam wybrał kolor ubranka i włosów.


Jego Odstraszacz ma ok. 30 cm.
Uszyłam też małe, takie 20 cm. Takiego można zdobyć w rozdawajce na fejsbuku.







środa, 8 maja 2013

Zmiana i torby

Maj, słoneczko i ciepełko więc czapki z głów ;-) Moja głowa się nie nadawała do prezentowania, więc nastąpiła zmiana koloru i już jest OK.
Uszyłam też cioci dwie torby na zakupy. Torby powstały z serwety ;-)



piątek, 22 marca 2013

Moje Krasnale

Moich chłopaków interesuje szycie. Fifi uwielbiami podawać ręce i nogi i pokazywać co i gdzie przyszyć ,a dziś nawet wyciągnął spódniczke i kazał ubrać Zajca ;-)

Jak widzą w pasmanterii maszyne, od razu do niej biegną. W naszej jest "tuptuś" więc musiałam tłumaczyć jak działa, taka maszyna. Fifi często wspina się na pufke obok i patrzy jak szyje.
A dziś Lolo zrobił sobie wykrój muchy, poprosił o pomoc w wycięciu jej z filcu, poprosił o nawleczenie igły i uszył ręcznie muche!!! Szokiem jest dla mnie, że siadł i szył,nawet nie poprosił o pokazanie. Wypchał ją, przyszył jej głowe i skrzydełka. Prosił jedynie o nawlekanie nitki i robienie supełka. 
I tak się cieszył!!!!! "Mamo kup mi  moje igły!"

Rosną kreatorzy zabawek i mody :-)



środa, 20 marca 2013

Wymianka blogowa :-)

Do wymianki doszło już dawno ale jakoś zebrać się nie mogłam do posta. Karolcia z HandMade Biżutki poprosiła mnie o uszycie dwóch golasków, ja  ją o wyszydełkowanie ubranek dla lal. I dostałam cudne!!!
Zdjęcia ubranej lali dostałam od Karolci.
Golaski


Ubranka



I golaska w ubranku






czwartek, 14 marca 2013

Bodzia Oszalała!!

I bloga swego do Szyciowego Bloga Roku zapisała. Mam nadzieje,że dzięki temu ktoś polubi moje Gałganki i zostanie ze mną na dłużej. To dla mnie największa wygrana :-)
Głosować można od 18-26 marca


wtorek, 12 marca 2013

Bajka o Bodzi co szyć kochała

Dawno, dawno temu żyła sobie Babcia, krawcowa. Babcia miała małą wnuczke, Bodzie.
Bodzia lubiła spędzać czas u Babci, szczególnie w jej małym zakładzie krawieckim. Dziewczynka tak pokochała szycie, że jej marzeniem było także krawcową zostać i swój zakład mieć. Poszła więc do szkoły, gdzie szyć ubrania się uczyła. Jednak jak to w życiu bywa, Bodzia dorosła i plany zmieniła. Szkołe
skończyła ale krawcową nie została...Maszyna w domu kurzem zarastała a Bodzia inne życie wybrała.
Tak mijały lata...Życie Bodzi nie układało się tak, jak sobie wymarzyła..Książe z Bajki ,okazał się podłym draniem i Bodzia sama wychowywała Małe Książątka. Bodzia rękodzieło lubiła : a to decupagem się zajmowała, a to koszyki wyplatać chciała...Ale to cięgle nie to było...I tak Bodzia zobaczyła królika przez Jasmine uszytego..Królik ją zachwycił, więc nabyła jednego. Ale wstyd w duszy poczuła, bo przecież szyć umiała...Więc odkurzyła maszyne, i z nieśmiałością, po latach 10,znowu do niej siadła i zabawki szyć chciała...
Pierwsze zabawki bardziej koszmarki przypominały, ale Bodzia się nie poddawała i z każdej zabawki dumna była i z serca się nią radowała. I  tak szyła i szyła...Zabawki dla chłopców i dziewczynek. Starała się by każda inna była, i marzenia spełniała. Każdej kawałek duszy dawała, a im więcej jej dawała tym więcej w zamian dostawała.Zabawka każda metke dostała, czas, serce, uśmiech i dusze żeby dziecko radowała.
I tak Bodzia znowu szycie pokochała, często nocami przy maszynie siedziała...Małą fabryke chce założyć i cieszyć dzieci zabawkami swymi.
Kiedy dziecko mamałe marzenie, albo jego mama, że chce lake taką albo Anioła Stróża, może do Bodzi przyjść i jej powiedzieć i ona postara się to marzenie stworzyć :-) Bo każde marzenie jest po to, aby je spełniać ....
Bajka na podstawie bajki Gabi :*



poniedziałek, 3 grudnia 2012

2 latka Filipa

Leci ten czas...Młody skończył dziś 2 latka. Tak mało, a tak dużo. Nadal średnio mówi po ludzku i chodzi w pampku. Ale pięknie się dzieli,wykonuje wszystkie prożby i polecenia, wszystko rozumie, pomaga w domu ;-) I obaj sprawiają, że chce mi się żyć :-)

poniedziałek, 19 listopada 2012

ADHD.....

I po wizycie...I po diagnozie...Amaiłam nadzieje, że to nie to...I nie chodziomnie...JA sobie z tym rade dam...Ale takmi zal Karolka bo z tym się łatwo nie zyje...Niestety jesgo problemy z koncentracja sa na tyle powazne,że w szkole będa potrzebne leki...Stety teraz leki i terapie sądostępnei można z tego wyrosnąć...I jeszcze to poczucie osamotnienia...Sama z dwójką :jednoi z astma drugie z adhd....
ADHD

niedziela, 4 listopada 2012

To już 6 lat...

Lolek skończył dziś 6 lat.Formalnie skończy o 17:05 ale ;-)
Patrze na niego i nie moge uwierzyć, że jest już taki duży...Wyrosło to moje chłopisko.Nie moge uwierzyć, że ten mój mały synulek ma już 6 lat. Ale nadal uwielbia wtulać się w mame, dawać jej buziaki, uwielbia brata i ponad wszystko lubi zabawe...Tylko...Wiem, że kolejne 6 lat przeleci równie szybko i smutno mi troche. Choć wiem też, że kiedy pójdzie kiedyś swoją drogą, zawsze będe go wspierać, będe przy nim, będe go kochać i będe miała świadomość, że dałam mu szczęśliwe dzieciństwo. I mam nadzieje, że będe dla niego przyjaciółką, że zawsze wszystko mi powie i, że będzie zawsze miał takie dobre serduszko jak teraz ma.


niedziela, 29 lipca 2012

Egoizm -mój sposób na bycie świetną mamą :-p

Dziś o rękodziele nie będzie, bo w końcu nie tylko to w życiu czynie. Ostatnio dostałam od mamy książke Katarzyny Miller "Nie bój się życia". FENOMENALNY zbiór felietonów. Teraz czytam jej książke "Być kobieta i nie zwariować". Polecam z serca całego. Choć trzeba się a nia wgryżć i przeczytac nie raz, nie dwa...Na pierwszy ogień rzuciło mi się, że jestem fantastyczna matką dla moich dzieci!!! Idealną dla nich :-) A pomaga mi w tym....egoizm :-p Jakby to napisać...Choć pewnie i tak co niektóre będa mnie chciały zjesć :-p Moje życie nie kręci się wokół dzieci ,choć oczywiście sa najważniejsze. Nie są epicentrum mnie. Znalazłam w sobie egoizm, choc zajeło mi to sporo czasu. I tak : potrafie iść do sklepu i kupić SOBIE tabliczke czekolady i pozreć ją sama, jak dzieci śpią ;-) Potrafie iść do sklepu i kupić coś sobie, nawet jak mi to nie jest potrzebne zamiast kolejnej rzeczy dla dzieci, bez wyrzutów sumienia. Potrafie się cieszyć, że jestem w domu sama, bez nich ;-) Nie robie wszystikego żeby im było dobrze. Mnie TEŻ ma byc dobrze. W naszym kraju Matka kojarzy się z umartwioną kobietą, która zapomina o sobie, swoich pragnieniach i potrzebach, poświęca się i do tego z uśmiechem na ustach (najczęściej coraz rzadziej). A potem kiedy dziecko dorasta i idzie swoją drogą często Matka słyszy od niego "A kto Ci kazał się dla mnie poświęcać??? JA się na ten swiat nie pchałem. Nie prosiłem, żebyś rezygnowała z pracy, była całe życie kura domową". I to jest PRAWDA. Dziecko potrzebuje matki szczęśliwej, zrelaksowanej, spełniającej się w życiu, a nie matki dostepnej przez całą dobe, która zamiast iśc do fryzjera kupuje kolejną zabawke bo dziecko chce. Najczęściej wychowuje w ten sposób małego Potwora :-p Choć oczywiście, są i chwalebne wyjątki. Kiedyś kiedy wchodziłam do szmateksu wychodziłam z torbą ciuchów dla Starszaka a jak kupiłam cos sobie, jakie miałam wyrzuty!! Teraz już się nauczyłam, że JA tez jestem ważna. W tej chwili najwazniejsza, bo mają na co dzień tylko mnie. Więc jeśli nie mam ochoty iśc na spacer..Nie ide. Dzieciom się nic nie stanie jak nie wyjda jeden dzień na dwór, szczególnie, że na pewno to nadrobie z nimi kiedy odzyskam siły. Uczę się tego cały czas ;-) Nadal od czasu do czasu napadają mnie wyrzuty sumienia ;-) Ale udaje mi się to w pore zatrzymać :-p Jestem przy moich dzieciach, kocham je mimo wszystko i nie ma dla mnie znaczenia, że Lolo ma problemy z nauką a Fifi jeszcze nie mówi. Dla mnie i tak są najwspanialszymi dzieciakami pod słońcem. Mogą mi powiedzieć wszystko, i Lolo z tego korzysta, nie czują się przy mnie skrępowane bo dostaną odpowiedzi na każde pytanie łącznie z pytaniem "Co to jest seks?". Każdego dnia i ja się ucze nowych rzeczy. Jak z nimi rozmawiać, jak do nich dotrzeć...I już nie myśle "O rety nie siedzie i nie wycinam z nimi z papieru, nie siedze i nie bawie się nimi plasteliną". Oj nie robie tego bo średnio to lubie. Robótki ręczne są DLA MNIE oo. Za to spędzam z nimi czas w inny sposób. Obaj są weseli, odważni, otwarci na świat i ufni. I, co przy ilości trapiących mnie lęków jest szokiem i moim największym sukcesem wychowawczym, nie maja tych lęków. Oczywiście nie sa ideałami ;-) Lolo wszedł w koszmarny wiek i czasem mi ręce opadają i mam ochote wystawić go za okno...Fifi wchodzi w bunt dwulatka...Czasem po całym dniu zmagań z nimi mam ochote się rozwyć jest tak ciężko...Ale wtedy Lolo mówi "Przepraszam mamusiu, kocham Cię", a Fifi daje słodkiego buziaczka i wszystko jest O.K. Samotne macierzyństwo to trud i niesamowita satysfakcja :-) Więc drogie mamy w każdym wieku pamiętajcie EGOIZM JEST WSKAZANY. Oczywiście z umiarem;-) Ooo a tu taka opowieść. Tyczy mam wyjątkowych, mam dzieci niepełnosprawnych ale każda z mam niech wyciągnie lekcje dla siebie. "Jak Bóg wybiera matki dzieci niepełnosprawnych? Czy zapytaliście się kiedyś siebie, w jaki sposób Pan Bóg wybiera matki niepełnosprawnych dzieci? Oto toczy się rozmowa: Bóg: Tej dajmy dziecko upośledzone. Anioł: - Dlaczego właśnie tej Panie? Jest taka szczęśliwa. - Właśnie tylko dlatego – mówi uśmiechnięty Bóg. Czy mógłbym powierzyć upośledzone dziecko kobiecie, która nie wie, czym jest radość? Byłoby to okrutne. - Ale czy będzie miała cierpliwość? – pyta anioł. - Nie chcę, aby miała dużo cierpliwości, bo utonęłaby w morzu łez, roztkliwiając się nad sobą i nad swoim bólem. A tak jak jej tylko przejdzie szok i bunt, będzie potrafiła sobie ze wszystkim poradzić. - Panie wydaje mi się, że ta kobieta nie wierzy nawet w Ciebie. Bóg uśmiechnął się: - To nieważne… mogę temu przeciwdziałać. Ta kobieta jest doskonała. Posiada w sobie właściwa ilość egoizmu. Anioł nie mógł uwierzyć swoim uszom. - Egoizmu? Czyżby egoizm był cnotą? Bóg przytaknął. - Jeśli nie będzie potrafiła od czasu do czasu rozłączyć się ze swoim dzieckiem, nie da sobie nigdy rady. Tak, taka ma być właśnie kobieta, którą obdarzyłem dzieckiem dalekim od doskonałości. Kobieta, która teraz nie zdaje sobie sprawy, że kiedyś będą jej tego zazdrościć. Nigdy nie będzie pewna żadnego słowa. Nigdy nie będzie ufała żadnemu swemu krokowi. Ale kiedy jej dziecko po raz pierwszy powie: mamo, uświadomi sobie cud, którego doświadczyła. Widząc drzewo lub zachód słońca lub niewidome dziecko, będzie potrafiła bardziej niż ktokolwiek inny dostrzec moją moc. Pozwolę jej, aby widziała rzeczy, tak jak ja sam widzę (ciemnotę, okrucieństwo, uprzedzenia) i pomogę jej, aby potrafiła wzbić się ponad nie. Nigdy nie będzie samotna. Będę przy niej w każdej minucie jej życia, bo to ona w tak troskliwy sposób wykonuje swoją pracę, jakby była wciąż obok mnie. - A święty patron? – zapytał anioł, trzymając zawieszone w powietrzu gotowe do napisanie pióro. Bóg uśmiechnął się… - Wystarczy jej lustro… Źródło: wyszperane w necie" Pozdrowienia od Baby Jagi

niedziela, 8 lipca 2012

O rękoczynach nie będzie :-p

Wczoraj tata zabrał chłopców na weekend. Zabrał ich rano więc ja pobiegłam na kawe połączoną w robieniem kolczyków do koleżanki.No i jedzeniem ciasta z agrestem ....Upiekłam :-p Było nas 4 :-) Jak nazwała nas K. 'Koło Gospodyń Miejskich'. Mam nadzieje, że niedługo będe mogła pokazać Wam blog Katarzyn z biżu, decu i sutaszem. Blog tworzy się :-) Kawa, rozmowa z dorosłymi baz Bachorzanków....Tak było mi to potrzebne. Potem zasiedziałam sie drugiej K.;-) Troche się obawiałam, że Fifi wróci w nocy ale nie, dzielnie nadal jest u taty :-) Młody zaliczył mega skok rozwojowy. Jestem w szoku. Zaczyna ze mną rozmawiać. MÓWIĆ. Szok dla mnie bo Lolo mówił póżno (za to teraz buzia mu sie nie zamyka na sekunde). Fifi tez gada jak nakręcony, głównie po swojemu ale nie tylko. W zeszłotygodniowe upały byliśmy na basenie oraz na działce u Dziadzisia.... Lekki wiaterek, cień i owoce prosto z krzaczków...Aż ciepłe od słońca...Słodkie taką rozcieploną, letnia słodyczą....Od raz przypomniały mi sie moje wakacje... Lolo na basenie z wody nie wychodził natomiast Mała Foka się wystraszyła :-p Bardzo mnie zaskoczył bo on kocha wode. Widocznie co za dużo to niezdrowo a do tego mnóstwo osób ;-) Do wody tylko po kolana a głębiej wczepiony w mame jak małpeczka. Ale pod koniec pobytu już się oswoił. W sumie jeżeli chodzi o wode to wole, żeby za odważny nie był.... Siedze sobie, i planuje zaraz wypic kawe mrożoną, zagryżc ciachem i poogladac film.... Dzieci wrócą po południu...Ciekawa jestem jak zachowa się Junior...W końcu jednak nie udało mi się go odstawic od cyca...

wtorek, 26 czerwca 2012

....

Miałam pisać, wrzucac kolczyki ale dostałam taki policzek w twarz, że az płacze...Najbardziej boli jak dostajesz tam gdzie się najmniej spodziewasz i od osób, które teoretycznie powinny Cię znać i rozumieć.....ale złamane serce się goi a człowiek staje się mocniejszy...Już nigdy, nikogo do siebie nie dopuszcze...Wole być sama...Już więcej nie zniose....

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Urodzinki!!!

Dziś są moje urodziny.. :-p
Dziś kończe 31 lat i w ogólnym rozrachunku moje zycie wychodzi na plus ;-) Dużżżżżżżżżżżżzy plus ;-p dużo osiągnełam jeszcze więcej przede mną :-)
najważniejsze to moi chłopcy :-)
Niedługo urodzinowe candy :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...